Pytania z tagiem: miłość bliźniego
Nawiązując do tekstów mszalnych z czwartej niedzieli po Objawieniu Pańskim, (...) chciałem dzisiaj powiedzieć o miłości, o prawdziwej miłości bliźniego.
Czy gdy widzimy jak ktoś wysmiewa się z wiary katolickiej, to mamy obowiązek zwrócić uwagę, nawet jeśli nie mówi do nas i nawet dzieciom?
Jak pogodzić zasadę roztropnego napominania i napominać tylko w sytuacjach, kiedy może to przynieść pozytywny skutek, z odcięciem się od osób bliskich żyjących w związkach niesakramentalnych? Czy np. odmowa uczestniczenia w świętowaniu rocznic zawarcia związku cywilnego nie jest już jakimś aktem napomnienia, który źle zrozumiany może przynieść dla tych osób skutek odwrotny, a dla innych także zgorszenie naszą radykalną postawą względem rodziny?
Gdzie leży granica pomiędzy nienawidzeniem grzechu a miłowaniem bliźniego? Otóż te dwie rzeczy mam czynić, ale jak wedle Tradycji mamy rozpatrywać osoby żyjące np. bez ślubu? Na ile i jak mamy okazywać tę miłość względem nich, wypełniać to największe przykazanie, a na ile jednocześnie nienawidzić tego grzechu? Jak godzić te dwie rzeczy?
Jak rozeznać czy w jakiejś sytuacji, na przykład rozwód bliskich, mamy jakoś interweniować? Co jeśli błądzą nie bliscy? Przekonywać, dyskutować czy zasiać ziarno o Panu Bogu i odpuścić?
Jak traktować osobę, o której wie się, że ma tendencję do obmowy? Lepiej unikać, czy w razie takiej sytuacji zwrócić uwagę? Jak postąpić, gdy ktoś kogoś obmawia i to słyszymy, ale nie mówi do nas?
Słyszałem, że grzesznych pouczać jest obowiązkiem moralnym pod grzechem zaniechania tylko, jeśli osoba 1° grzeszy śmiertelnie, a jednocześnie 2° jest szansa na powodzenie nawrócenia. Czy to prawda?
Jak ksiądz reaguje, gdy zaczepia go osoba bezdomna? Daje ksiądz pieniądze, czy może proponuje zakup jedzenia itp.?
Kiedy brak upomnienia bliźniego może stać się grzechem ciężkim?
Czy należy przebaczać za mało kulturalne zachowanie drugiej osoby, czy raczej wcześniej oczekiwać jakiejś poprawy lub skruchy? Czy w ogóle takie zachowanie kwalifikuje się do przebaczenia? Kiedy należy przebaczać? Czy bez skruchy z drugiej strony również?
Jakie jest właściwe rozumienie miłości bliźniego, co konkretnie należy robić wobec bliźnich?
Czy powinniśmy zwracać uwagę innym (zwłaszcza bliskim), gdy popełniają grzech (w szczególności ciężki)? Czy lepiej, aby żyli w nieświadomości?
Kiedy katolik powinien nadstawić drugi policzek, a kiedy powinien się bronić, nawet jeżeli wiązałoby się to z wyrządzeniem agresorowi krzywdy?
Jakie są różnice i jakie podobieństwa między takimi pojęciami jak brat, siostra, bliźni, przyjaciel, dziecko boże?
Jak poszczególne grupy mają się do siebie, w jakim stopniu się pokrywają, a w jakim są rozdzielne? Kogo z tych grup mamy kochać, bo wydaje się, że mamy kochać każdego, jednak w Piśmie Świętym mamy taki ustęp: "jeżeli nie usłucha Kościoła, niech ci będzie jak poganin i celnik" (Mt 18,17). To znaczy, że mamy ich kochać, ale zachowywać do nich dystans i traktować jako potencjalne zagrożenie? Czy należą oni do którejś z wymienionych? Jeśli nie, to do jakich?
Jeśli nie wymieniłem jeszcze jakiejś istotnej grupy, to prosiłbym o stosunkowe rozwinięcie tej listy.
Może jeszcze jedna rzecz co do terminu "bliźni". Przypowieść o dobrym Samarytaninie sugeruje, jakoby bliźnim był ten, kto jest dobry wobec nas. W takim razie kim są ludzie, którzy wobec nas zachowują się neutralnie, ignorują albo są wrodzy?