PiO-teka
Wpisz minimum 3 litery

Pytania z tagiem: magisterium

Czy katolik ma obowiązek zaznajamiania się z dokumentami obecnego papieża i kierując się słowami św. Pawła Apostoła "Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie!", odrzucać zawarte w nich złe nauki, a przyjmować dobre, czy też kierując się nauką św. Wincentego z Lerynu "A jeśli jakaś nowa zaraza stara się zakazić nie tylko jakąś znikomą część Kościoła, ale cały? Wtedy do ciebie będzie należało trzymanie się starożytności, która dzisiaj nie może dać się uwieść żadnemu oszustwu nowości." wspartą słowami św. Pawła Apostoła "Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła.", ignorować nowe dokumenty papieskie i wyznając odwieczną, niezmienną wiarę Kościoła, oczekiwać na odrzucenie przez Stolicę Apostolską błędów Vaticanum II?

A propos Quo primum tempore: czytałem interpretację, wg której ustanowienie rytu po wszystkie czasy nie oznacza, że nie można takiego ustanowienia znieść, ponieważ "po wsze czasy" oznacza jedynie "do momentu, aż legalna władza tego nie odwoła", co zdarzyło się.

Z tej perspektywy św. Paweł VI legalnie wprowadził NOM, nie łamiąc bulli Quo primum tempore. Implikuje to również, że w praktyce żaden papież nie ma prawa ustanowić jakiegoś porządku w sposób nieodwołalny.

Czy zechciałby ksiądz omówić szerzej główny argument Pana Chmielewskiego z debaty? Tzn. jakoby Bractwo wyrywało się spod ustanowionej przez Pana Jezusa hierarchii w Jego Kościele? Alternatywny "Kościół" lub struktury? Ryzyko, że tego typu społeczność może przekształcić się w autentyczny "Kościół" bez Rzymu? Oraz na czym, jak nie na współczesnym Rzymie, Bractwo opiera swoją pewność teologiczną (niegubienie się)?

Natknąłem się na zarzut dot. działania FSSPX i konsekracji biskupich. Zarzut przywoływał kanon 7 sesji 23 soboru trydenckiego:

"jeśli ktoś twierdzi (...) albo że ci, którzy nie zostali należycie wyświęceni, ani posłani przez władzę kościelną i kanoniczną, ale przybywają skądinąd, są prawowitymi szafarzami słowa i sakramentów - niech będzie wyklęty."

Moje pytanie brzmi: czy stan wyższej konieczności może ominąć anatemę?