Pytania z tagiem: pro-life
Kiedyś w PiO był poruszony temat interwencji w klinikach aborcyjnych, a niedawno temat "odświeżył" pewien znany prawicowy poseł (głośna sytuacja - doszło do ujęcia pracownika kliniki). Z kolei w ostatnim PiO ksiądz mówił o trudności w ocenie heroicznego czynu rodziny Ulmów. Natomiast w tamtym wcześniejszym PiO tłumaczył ksiądz, że katolicy nie interweniują fizycznie w tych placówkach, ponieważ grozi za to odpowiedzialność karna. [To nie jest najważniejszy powód - x.] Czy jeżeli dzieci nienarodzone mają taką samą godność ludzką, jak te narodzone, za które podczas okupacji (być może) należało ryzykować życie swoje i swojej rodziny, to czy grożąca dziś odpowiedzialność karna za interwencję w stylu wspomnianego posła jest wystarczającym usprawiedliwieniem dla całej społeczności katolików, która przyzwala na taki proceder?
W ostatnim materiale mówił ksiądz o "długofalowych działaniach na rzecz obrony życia", jakie podejmuje Bractwo. Mógłby ksiądz je wymienić konkretnie? Czy Bractwo prowadzi, na przykład, apostolat pod niedawno otwartą "przychodnią" nieopodal Sejmu RP? Tam z pewnością jest wielu ludzi, którzy takiej pomocy duszpasterskiej potrzebują. Czy tylko ogranicza się do przekonywania już przekonanych?
Czy Bractwo wydało jakieś oświadczenie nt. wydarzeń w Oleśnicy, jakieś przypomnienie podstawowych prawd, etc.? Ja żadnego nie widziałem. To, że episkopat milczy, to jasne, ale czy Bractwo, skoro mieni się być obrońcą i depozytariuszem Tradycji, nie powinno tej prawdy głośno, w porę i nie w porę, artykułować?
Jestem uczennicą w liceum państwowym. Mam taką nauczycielkę, która niestety jest zwolenniczką aborcji i mówi o tym czasem na lekcji przy okazji czegoś i ma głośne poparcie klasy. Czy jestem zobowiązana powiedzieć swoje zdanie na ten temat niepytana? Czy popełniam grzech, nie odzywając się? Mam sumienie skrupulatne, więc staram się stosować zasadę rozpoznawania dobrego i złego ducha, a ta sytuacja wywołuje u mnie strach, ale trudno jest mi ocenić tę sytuację.
Czy katolik głosując na partię/kandydata, która/y popiera możliwość dokonywania aborcji (lub inne niekatolickie postulaty, typu: eutanazja, in vitro) mając świadomość, jakie poglądy głosi dane ugrupowanie/kandydat, popełnia grzech śmiertelny?
Czy posłowie (ci tzw. "pobożni", jak np. "pobożny Szymek"), którzy głosowali za zabijaniem dzieci nienarodzonych, zaciągnęli na siebie ekskomunikę automatycznie, czy też wymaga to działania kogoś z duchownych? I dlaczego ostatecznie episkopat tego nie zrobi, czyli nie wyrzuci ich z Kościoła?
Każde życie pochodzi od Boga, ale czy każde musi być darem? Czy jest możliwość, że ciąża - nowe życie, nowy człowiek jest karą za grzechy (np. dlatego, że dziecko jest nieślubne)?
Czy podczas porodu/ciąży w przypadku zagrożenia życia matki lub dziecka, katolik ma moralne prawo/obowiązek decydować, czyje życie ratować w takiej sytuacji? Jeżeli tak, to czyje? Czy powierzyć wszystko Bożej Opatrzności?
Co sądzić o duchowej adopcji dziecka poczętego? Kiedyś zapytany o to przeze mnie kapłan zapytał co to jest.